Cykl "Love has to be reinvented" rozpoczął się wiosną 2012 roku nie od obrazu, ale od osobistego przeżycia, które zmieniło moje spojrzenie i przewartościowało pogląd na wiele spraw. Jednocześnie nie jest to w żaden sposób pamiętnik, ani dokument osobisty; ostatnio zwykło nazywać się tak wszystko czego niewiadomo jak nazwać. Tytuły w przypadku moich cykli są hasłami, którymi kieruje się w danym etapie mojej twórczości. Słowa to twory alfabetu, który jest kwestią umowy zależnej od kultury. Ja buduje swój cykl głównie z emocji, które są biologicznym faktem; są bezdyskusyjne.

Główny cel jaki stawiam przez sobą jest dostępność przeżycia. Zależy mi na tym, żeby oglądający mógł przede wszystkim coś przeżyć, bardziej niż oceniać fotografie jako dobre czy złe. Fotografia nie zaczyna się na obrazie, nie kończy się na nim, stawiam na autentyczność, a nie na oryginalność. Obraz to forma komunikacji wyższej formy sztuki, którą jest samo życie.

Tytuł zaczerpnąłem z wiersza francuskiego poety Artura Rimbauda, który mniej więcej sto lat temu napisał oraz wypowiadał te słowa krytykując Francję oraz czasy, w których przyszło mu żyć. Ja wracam do tych słów, ponieważ uważam, że niewiele się zmieniło krytykując współczesny świat, który moim zdaniem poszedł w niewłaściwym kierunku. Jednocześnie mam tu na myśli nie ludzi, lecz struktury zbudowane wokół zamku, do którego bohater książki nigdy nie dotarł.

Głównym zadaniem mojej pracy jest dotrzeć do esencji ludzkich emocji, do najczystszej ich postaci bez żadnych dodatków, gadżetów. Pokazać człowieka w sposób w jaki zostaliśmy stworzeni, człowieka z pradawnej wioski. Taki obraz we współczesnym świecie można stworzyć używając pewnego rodzaju imaginacji, ponieważ od takiego stanu rzeczy jesteśmy bardzo daleko; dlatego moja praca bazuje na rzeczywistości, ale nią nie jest. Jest próbą przywołania oraz zobrazowania pewnych ludzkich odruchów z pełną akceptacją dla ich wewnętrznej sprzeczności. Podobnie miłość: jest tak samo pełna uwielbienia, co nienawiści; doba nie mogłaby istnieć bez nocy.

Ten trzyletni cykl zakończę wiosną 2015 roku podczas całkowitego zaćmienia Słońca, które będzie widoczne na Islandii.

To charakterystyczna klamra dla mojej twórczości, gdzie od osobistego, prywatnego i jednostkowego przeżycia na początku, poprzez obraz dochodzę do części wspólnej dla nas wszystkich i niezależnej ode mnie. Skala makro ma swoje odbicie w skali mikro natomiast ta w której żyjemy, skala normal jest ich drgającym odzwierciedleniem. Idąc dalej za teoriami współczesnych naukowców, mniejsza może być już tylko tańcząca baletnica, a w skali makro wieloświat.

Życie to film napisany przez the universe natomiast świat to największe dostępne nam zmysłowo spiętrzenie metafor, sekret w sekrecie czy też metafora w metaforze.

Rimbaud napisał również, że wieczność to niebo wymieszane z wodą i właściwie racja: czerń i biel razem, szaro na szarym; w rysunku dziecka wielki błękit, a obiektywnie święta przeźroczystość. Moim zdaniem istnieje jedna rzeczywistość i nieskończenie wiele jej wyobrażeń.

Reasumując najprościej jak umiem: jeżeli świat to drzewo, które rozrasta się na kolejne gałęzie (metafory), to życie jest owocem. Miłość natomiast jest tak samo sokiem o wszystkich smakach, jak żywicą którą płacze drzewo. Wszystko to dzieje się w otoczeniu wiecznych gazów, gdzie toksyczne odchodzą na rzecz zdrowych. Kłącza oraz korzenie rozrastają się na tej samej zasadzie.

Kim więc są ludzie?

Bez wątpienia dzikusami z pradawnej wioski, którzy poznali prawdziwy smak miłości: uwielbili siebie nawzajem kosztem nienawiści "boga", Adamem i Ewą. Tylko dzięki temu pełnemu obrazowi miłości mogły powstawać kolejne generacje.


Piotr Zbierski
piotrzbierski.wordpress.com

 

 

 


dokumentacja: Adrian Jaszczak

 

 

A series "Love has to be reinvented" began in 2012 and its starting point was not an image but my personal experience, which changed my view and redefined my opinion on many issues. At the same time, it is neither my diary nor any personal document; recently such a name is given to whatever cannot be named. Titles of my series are just mottos for my creative works at their particular stages. Words are created by letters in the alphabet, which is a matter of convention depending on culture. I build my series out of emotions, which are a biological fact, they are unquestionable.

The key objective I identify for myself is availability of a feeling. I really want the person looking at my photographs to experience something more and not just say whether photographs are good or bad. Photography does not begin with an image, it does not end with an image, either; I put on authenticity, and not on originality. An image is a form of communication of a higher art form, which is life itself.

I took the title from the French poet, Artur Rimbaud, who wrote these words and expressed criticism of France and times he lived in about a hundred years ago. I returned to these words because I think the world has not changed so much, and I criticise a contemporary world, which has gone in the wrong direction, in my opinion. And I do not mean people but structures built around the castle, which the book hero has never reached.

A major objective of my work is to get through to the essence of human emotions, to their purest form with no additions, no gadgets. To show a man in the way he has been created, a man from a primeval village. In a contemporary world, such an image may be created using a certain type of imagination because we are very far away from such a status quo; therefore, my work is reality-based but it is not the reality itself. It is an attempt to invoke and depict certain human impulses with full acceptation of their inherent contradictions. Like love: it is as full of adoration as hatred; a day could not exist without a night.

I will finish this three-year's series in spring 2015 during the total sun eclipse, which can be observed in Iceland.

It is a characteristic clamp for my creative work in which I start from a personal, private and single experience at the very beginning, and come through an image to a part, which is common for us all, and independent of me. A macro scale has its reflection in a micro scale while a normal scale, in which we live in, is its pulsating reflection. To follow theories of contemporary scientists, only a ballet-dancer may be smaller, and in macro scale - a multiple universe.

Life is a film directed by the universe while the world is the largest accumulation of sensually available metaphors, a secret in secret or a metaphor in a metaphor.

Rimbaud has also written that eternity is skies mixed with water; quite right: black and white, grey on grey; in a child's drawing huge blue and objectively sacred transparency. In my opinion, there is one reality and infinitely many visions.

To sum it up as simple as I can: if the world is a tree growing more and more branches (metaphors), then life is the fruit. While love is juice of various tastes in the same way as resin is what a tree uses for weeping. All this happens in the surroundings of eternal gases where toxic ones come away leaving space to healthy ones. Rootstocks and roots grow expanding in the same way.

Who are people then?

Undoubtedly, they are savages from a primeval village who have learnt what a real taste of love is: they adored each other at the expense of "god's" hatred, they are Adam and Eve. It is only owing to such a full image of love that new generations could come into existence.

Piotr Zbierski
piotrzbierski.wordpress.com

Love has to be reinvented
Piotr Zbierski

30.01 - 20.02